czwartek, 12 marca 2015

Rozdział 26

        Z szeroko otwartymi ustami przyglądałam się dwóm postacią zmierzającym w naszą stronę. To byli oni...  Mężczyzna z trzema bliznami i białowłosa kobieta. Rzuciłam okiem na moich towarzyszy. Pan Piekieł wyglądał na zdezorientowanego, a Marcello miał zamyśloną minę, jakby usilnie próbował coś sobie przypomnieć. Dotychczas żywiłam cichą nadzieję, że to tylko wytwory mojej wyobraźni, że nie są prawdziwi, ale wtedy ta naiwna perspektywa pękła jak mydlana bańka.

- Znów masz tą głupią minę - zwrócił się do mnie chłopak.

- Znasz ich? - zdziwił się blondyn.

- Tylko ze snów...

- Cóż za zaszczyt - dziewczyna ukłoniła się teatralnie. - Poznać samego Księcia Ciemności...

- On woli Lucek! - wtrącił się mój Przewodnik. Ktoś prychnął prześmiewczo.

- Wcale nie! - obruszył się.

- Dość tej czczej gadaniny! - zdenerwowała się czerwonooka.

- A mnie to nie obchodzi - Marcello ukazał swoje zainteresowanie sprawą.

       Chcąc podkreślić to, że ma to wszystko w nosie, wyjął swój ukochany sztylet i zaczął się nim bawić. Tajemnicza para przyglądała się temu z zainteresowaniem i wymieniła porozumiewawcze spojrzenia. Nieznajomy po chwili wahania podszedł do niego. Dopiero wtedy zauważyłam, jak bardzo są do siebie podobni... Gdyby nie blizny przybysza można by ich ze sobą pomylić. Po jakimś czasie kobieta również znalazła się przy nich. Ona też miała takie same rysy...

       Po kilku sekundach Marcello łaskawie skierował swoją uwagę na coś innego niż swój nożyk. Spostrzegłszy moje zagubienie, zaśmiał się nieprzyjemnie.

- Nie tylko ty masz rodzeństwo, o którym nikt nie wie, skarbie - w jego głosie słychać było kpinę.

       Wybałuszyłam oczy. Że co?! Nigdy nie wspominał o tym, że ma rodzinę, a co dopiero brata i siostrę! Za niedługo okaże się, że Pan Piekieł ma żonę... Dlaczego nic nie powiedział? Czemu trzymał to w tajemnicy?! Lucyfer też wyglądał na wstrząśniętego.

- Cudowna mina, Lucuś! - szydził. - Twoja też jest niczego sobie, słońce.

- Uspokój się - dziewczyna skarciła go jak małe dziecko.

- Clementina! - powiedział z wyrzutem. Czarnowłosy położył mu dłoń na ramieniu. - Raziel!

- Nosisz imię jednego z Archaniołów? - Księciu Ciemności ciężko było zachować powagę.

- Młody, nie zachowuj się jak przedszkolak - Raziel nawidoczniej nie miał ochoty odpowiadać na zadane mu pytanie.

        Tego było już za dużo jak na wielkie ego Marcellego. Chłopak niezauważalnie szybko doskoczył do brata i unieruchomił go, przykładając mu sztylet do gardła. W jego oczach dostrzegłam morderczy błysk. Wiedziałam, że nie zawaha się, jeśli uzna, że trzeba go zabić. Co gorsza, uczyni to z przerażającą lekkością i przyjemnością. Jego bliscy nie widzieli go od lat i nieświadomi byli, jak bardzo się zmienił. Mało mu zostało ludzkich cech.

- Nie zrobisz mi krzywdy - mężczyzna nie przejął się tym zbytnio.

- Chcesz się przekonać?! - szaleństwo wzięło górę nad zdrowym rozsądkiem.

- Przecież nie tak wychowała cię matka...

- Ona nas porzuciła! - chłopak mocniej przycisnął ostrze do jego skóry. Cienka smużka krwi pociekła po jego bladej szyi. - Zostawiła własne dzieci na pastwę losu!

- Zginęła w pożarze! - głos zabrała Clementina. - To nie jej wina!

          Mroczny Anioł gwałtownie odrzucił brata. Ten z sykiem upadł na ziemię, ale po chwili wstał. Był wściekły, ale starał się to ukryć. Czarne włosy Marcello bezwładnie opadały na jego czerwoną ze złości twarz. Nawet nie wytarł noża...

- Przydałby się nam ktoś taki jak ty - powiedział Raziel. - Jak będziesz gotowy, dołączysz do swoich...

          Jego wypowiedź przerwały głośne nawoływania. Szukali nas. Spojrzeliśmy w tamtym kierunku. Gdy znów się odwróciliśmy, tamtej dwójki już nie było.


                                                           ~~~~~~~~~~~~~~~~~


Wyrobiłam się z notką! Brawo mi! :D Nieme też może być. :) Mam teraz okropnie dużo egzaminów i kartkówek, ale rozdziały będą dodawane w miarę regularnie. Jeszcze kilka tygodni, a wszystko powinno się już ustabilizować. :D Pozdrawiam, Alexandra.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieje, ze ten przeklęty komentarz doda się z tego przeklętego telefonu i nie będę musiała pisać go jeszcze raz ;-;
    Takiego plot twistu to sie nie spodziewałam, żeby Marcello miał rodzeństwo?! To zbyt wiele jak na jeden dzień... Brawo, żadna z moich teorii spiskowych mi sie nie udała, bo dla mnie to moje masochistyczne mentalne zwierzątko było jedynakiem. Takim perfidnie rozpuszczonym jak ja :,)
    Ten moment, w którym Książę Ciemności miał mieć żonę, zabił mnie tak bardzo, ze myślałam, ze sie uduszę :D Piękne. Nawet jeśli niezamierzone, to doprawdy perfekcyjne <3
    I ten pojazd zraziła był epicki. Takie pojazdy starszego rodzeństwa zawsze są perfekcyjne [*]
    Ładny rozdział i mam dla ciebie nieme oklaski i mentalnego przytulasa. Dobra robota :)
    Teraz tylko czekam na jakiś wątek Asmodeusz x Lucyfer i żałuje, ze jednak piszesz w pierwszej osobie, bo to zabiera mi duże pole do manewru. Napisałabym o nich fanfika, ale dla mnie cannonem jest Mefisto x Lucyfer, więc chyba się nie zabiorę. Ale podpowiadam, ze sama możesz napisać jakieś dodatkowe oneshoty z opowiadania, albo miniaturki ;) Do wyboru, do koloru
    Wenyx3, wszystkich moich ukochanych elementów, takich jak Rispie, masochizm Marcellego i rozdwojenie jaźni Lucyfera :,)
    Agnes :*
    PS. Mam nadzieje, ze nie poroniłam dużo błędów stylistycznych i logicznych ;) na telefonie zawsze tak mam. I wpadł mi podczas czytania odrobine destrukcyjny pomysł, a mianowicie mały, angstowy oneshot o Lucyferze i Marcello :,)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nieme oklaski i mentalnego przytulasa. :)
      Chciałam czymś zaskoczyć, więc wymyśliłam Marcellemu rodzeństwo. :D
      Co do tego, że piszę w pierwszej osobie. Tak mi po prostu łatwiej. ;) Myślałam o czym takim, że jak będą sytuacje, że np. Luci nie będzie w danym miejscu i czasie, a to byłoby ważne dla fabuły, to napiszę notkę z perspektywy kogoś innego. :)
      Pozdrawiam, Alexandra.

      Usuń