niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 23

       Lekko uchyliłam powieki. Byłam nieprzytomna przez kilka godzin, ale nie wiedziałam ile. Nie byłam w swoim pokoju, ale w jakimś innym pomieszczeniu. Ręką przesunięłam po białej jak śnieg pościeli. Nagle coś sobie przypomniałam. Marcello! Nerwowo rozejrzałam się dookoła. Odetchnęłam z ulgą. Siedział na łóżku obok, oparty o jego ramę i pustym wzrokiem wpatrywał się w przestrzeń. Miał kilka drobnych ran, ale nic poważniejszego mu się nie stało.

- Jak się czujesz? - spytałam.

- To twoja wina - zignorował moje pytanie. - Gdyby nie ty, to to w ogóle by się nie wydarzyło.

- O co ci chodzi?! - oburzyłam się.

- To twoja wina! - wrzasnął, a ja byłam coraz bardziej pewna, że chyba zbyt długo był niedotleniony. - Jakbyś dała mi spokój to nic by się nie stało!

- Znowu bredzisz - westchnęłam.

- Nie - spojrzał na mnie, ale z jego oczu nie dało się nic wyczytać. - Naprawdę sądziłaś, że pożar wybuchł przez przypadek, skarbie?
       
         Powoli kiwnęłam głową, a on zaczął ze mnie szydzić.

- Naiwna Lucia odkrywa, że świat nie jest cały różowy, a jednorożce nie biegają po lasach? Zapomniałem, że nie wiesz jeszcze, jak okrutna może być rzeczywistość, kochanie - zrobił współczującą minę. - To sługusy Lucka podłożyły ogień. Chciał, żebym to ja walczył z tym demonem. Specjalnie dlatego zaprowadził nas na tor. Wiedział, że tam nie wejdę i przegram. To byłoby świetne podsumowanie jego zemsty, ale ty mu przeszkodziłaś i się biedaczek wściekł, słońce.

- N-naprawdę? - byłam wstrząśnięta.

        Chłopak jedynie się zaśmiał i umilkł. Nie odezwał się nawet, gdy przyszedł Pan Piekieł, jedynie uśmiechał się kpiąco. Książę Ciemności mierzył nas nienawistnym spojrzeniem, a towarzyszący mu Rispie patrzył na mnie tak, jakby to ci zrobiłam było złe... Chcąc uniknąć ich wzroku, obróciłam się na drugi bok i zasnęłam.

        Siedziałam na łące takiej ta, na którą chodziłam z mamą, gdy byłam jeszcze bardzo mała. Kwiaty rosły tu tak licznie, że ledwo dało się dostrzec kawałek, gdzie ich nie było, ptaki radośnie śpiewały swoje piękne pieśni, a słońce delikatnie grzało moją twarz. Spojrzałam na granatową sukienkę, w którą byłam ubrana. To dziwne, bo nie chodziłam w tego typu rzeczach od dobrych, kilku lat... Ktoś ze mną był, jakieś dwie osoby, a nie wiedziałam, kim są, bo ich twarze otaczało coś, jakby mgła, która uniemożliwiała mi ich zidentyfikowanie. Jeszcze jedna sprawa przykuła moją uwagę. Czułam, że jestem szczęśliwa, że wszystko będzie dobrze... Na chwilę odzyskałam nadzieję.

       Nagle pociemniało, niebo zrobiło się czarne, zaczęło mżyć, a temperatura zasadniczo spadła. Silny wiatr szarpał gałęźmi starych drzew i wył niczym wilk. Bezpieczeństwo, które jeszcze przed chwilą otaczało mnie niczym ciepła kołderka, uleciało jak powietrze z przebitego balonu. Postacie, które ze mną były, znikły. Zostałam sama...

       Niespodziewanie zza pobliskiego pnia wyłonił się mroczny mężczyzna. Krucze włosy, oczy koloru smoły, trzy głębokie blizny. Przypominał mi kogoś, ale nie byłam pewna kogo... 
Tym razem przybyła z nim jakaś kobieta. Nigdy jej nie widziałam, byłam tego pewna. Takiej osoby się nie zapomina. Długie prawie do pasa, białe włosy poszarpane przez wiatr, czerwone jak krew tęczówki, skóra w odcieniu lekkiej szarości, uśmiech przyprawiający o dreszcze. Ubrana była jak strażnicy w Piekle. Chyba kiedyś była jednym z nich... Kiedyś.

- Wygląda, jakby zaraz miała zemdleć - szydziła dziewczyna, patrząc na mnie z litością.

- To prawda? Boisz się nas? - aż podskoczyłam na dźwięk jego głosu. Brzmiał dokładnie tak jak on. Brakowało tylko...

         Poczułam, że ktoś mną potrząsa. Uchyliłam powieki.

- Wstawaj, skarbie! - krzyknął mi ktoś prosto do ucha. - Chyba, że chcesz tu zostać.

- Nie rozumię cię...

- Zaraz wkroczy tu kilkunastu idiotów, którzy udają, że nie wiedzą jak wybuchł pożar i każą nam wszystko dokładnie opowiedzieć, kochanie - Marcello wzruszył ramionami. - Po prosru muszą mieć pewność, że nikomu nie wygadamy prawdy.

- Ale co w tym złego? - zdziwiłam się.

- Czyli ty naprawdę nie wiesz, jak wyglądają tu przesłuchania - westchnął. - Weź najpotrzebniejsze rzeczy i chodź. Wrócimy tu za kilka dni, słońce.

- Nigdzie z tobą nie idę!

- Jak chcesz - powiedział i podszedł do okna. Miał ze sobą jedynie swój sztylet.

- Zaczekaj! - przestarszyłam się, że mnie tu zostawi. On tylko prychnął i pokręcił głową, ale
zaczekał. Chwyciłam pierwsze co mi się nasunęło i ruszyłam za nim.


                                                       ~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Przepraszam, że wczoraj nie było notki, ale dopiero wieczorem zabrałam się za pisanie, a potem wciągnął mnie film... I nie zauważyłam, że zrobiło się wpół do pierwszej. XD Pozdrawiam, Alexandra.

3 komentarze:

  1. Ten wpis jest jakiś takiś przytłaczający... Sama nie wiem... Może to po prostu moje kolejne dziwactwo i coś mnie dzisiaj przytłoczył zbytnio słoneczny dzień, ale jakoś teraz mi tak ciężko.
    To nie to, że mi się nie podobał, bo jest naprawdę dobry, tak jak zresztą każdy inny, ale chyba przyniósł więcej pytań niż odpowiedzi.
    Teraz zastanawiam się, kim są te dwie osoby, które spotkała Lucia we śnie. Tak się zastanawiam nad tym chłopakiem, ale dalej nie jestem pewna, a co do dziewczyny, to myślę, że mogłaby być to Lilith. Jeśli to nie ona to nie wiem...
    Uwielbiam ten fakt, że Marcello zabrał tylko swój sztylet :D
    I wydaje mi się, że Lucyfer zrobił się teraz taki ciągle zły, a wg. mnie on ma raczej coś w rodzaju rozdwojenia jaźni, ale mówię jeszcze raz - twoje opowiadanie to twoje postacie :)
    Lucia zostawi tak ten pamiętniczek pod materacem? I kiedy właściciel się zorientuje, że go nie ma?
    Anyway, zaczynam pisać takiego oneshota z Mefisto i Lucyferem i jak na razie jestem bardzo zadowolona z efektów, ale chyba nie będę mogła zabrać mojego Notesu do szkoły :,)
    Ostatnio miałam mały zawał, kiedy moja nauczycielka religii wzięła go na chwilę, żeby ustawić rzutnik...
    Wenyx3, rozwiązywania tajemnic, odrobiny odpowiedzi i Kim Do Jasnej Ciasnej Są Te Dwie Osoby?!
    Agnes :*
    PS. A co to za film, że cię tak wciągnął? Ja ostatnio oglądam Supernatural i też wczoraj uciekło mi pół dnia, a teraz nie mogę jeszcze znaleźć trzeciego sezonu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już piąty raz piszę ten komentarz! Cały czas mi go zjada. XD
      Nie martw się, sprawa pamiętnika za niedługo wróci.
      Szczerze, ten rozdział miał przynieś więcej pytań. :)
      Film, który oglądałam to ,,Wyspa tajemnic" z Leonardo DiCaprio. Lekko psychodeliczny i zawiły, ale nadal świetny. Ostatnio wciągnął mnie jeszcze ,,Pokój na czacie" i ,,Musimy porozmawiać o Kevinie".Jeśli nie widziałaś to polecam wszystkie trzy.:D
      Pozdrawiam, Alexandra.
      PS. Czy Ciebie też denerwuje fakt, że już praktycznie wiosna?

      Usuń
    2. Kiedy zjada komentarz to najgorsze co istnieje, bo kiedy piszesz już drugi albo któryś raz to zapominasz co chciałaś napisać i at all to strasznie frustrujące ;-;
      I ty mi mówisz o zawiłych filmach. Psychodeliczny film to 'Incepcja', po prostu mózg wypływa po obejrzeniu i nie wiesz co się stało, ani co i jak, po prostu mindfuck.
      Podobnie z 'Atlasem Chmur' ale on i tak jest trochę normalniejszy, albo np. 'Mr. Nobody'. Po prostu takie filmy, że się odechciewa czegokolwiek. I jeszcze 'Lucy'. No ogółem to znam dużo dziwnych filmów, bo obejrzałam ich tyle, że aż szkoda gadać.
      Tak, fakt, że jest prawie wiosna jest okropny, depresyjny, frustrujący i irytujący. Słońce, ciepło, słońce i więcej światła. Ptfu.
      Idę czytać trochę fanfików z Supernatural (Wincest, Destiel, tjaa, czytam tylko gejowskie fanfiki :,))

      Usuń