środa, 25 lutego 2015

Rozdział 14

         Za bramą rozciągał się ogromny, piaszczysty plac. Surowe, szare budynki ustawione były rzędami. Bardziej przypominało mi to koszary wojskowe niż piekło, ale gdy już się tu trafi, to raczej nie zwraca się uwagi na ogólny wygląd. Dalej szliśmy za Damienem, ale wszyscy zachowywali się tak, jakby byli co najmniej przed naszym zamkiem. Chyba byli tu już wiele razy.

          Po chwili udaliśmy się do środkowego gmachu. Zdecydowanie największego, najpilniej strzeżonego i najmniej dostępnego na całym terenie. Zawiasy przeraźliwie skrzypnęły. Masywne, żelazne drzwi otworzyły się ciężko. Wchodziliśmy pojedynczo, jeden za drugim przez wąski tunelik, który był tak słabo oświetlony, że wszyscy wpadaliśmy na siebie nawzajem.

- Zaraz będą schody - mruknął Damien.

             Ale ostrzeżenie nic nie dało. Potykaliśmy się i nie jeden raz ktoś prawie spadł. Rispiego nic to nie obchodziło, a Marcello najwidoczniej świetnie się bawił. Gdy na samym dole okazało się, że nikt nie upadł, był tym bardzo zasmucony.

- Zaraz uczta, nie rozchodzić się - strażnik zniknął w bocznym korytarzu.

- Co takiego? - spytałam Amerigo, który stał teraz obok.

- Uczta - wtrącił się Jack. - Spotkasz Pana Piekieł. To wielki zaszczyt.

- Czyżby? - brurknęłam pod nosem.

- Tak - Rispie nagle pojawił się obok mnie. - Masz okazywać szacunek wobec Lucyfera, jasne?

- Yhm.

- Wieczerza gotowa - powiedziała cicho jakaś dziewczyna w ciemnym fartuchu. - Pan zaraz  przybędzie.

                 Udaliśmy się do sali, którą wskazała nam kobieta. Była ogromna, mieścił się w niej długi stół, kilkanaście krzeseł, ściany zdobiły liczne gobeliny, a z sufitu zwisał piękny żyrandol z czarnych kryształów. Nawet Marcello stracił trochę animuszu. Na ławie ustawiono głębokie tace z potrawami, których nazw nawet nie znałam.

                  Nagle dwoje służących otworzyło drzwi, w których pojawiła się dziwne znajoma postać. Wysoki, blady mężczyzna o jasnych blond włosach i szafirowych oczach. Gdzieś go widziałam, ale gdzie? Wtedy mnie olśniło. To chłopak z mojej wizji! Co on tu robi?! Dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy wstali. Pośpiesznie uczyniłam to samo.

- Usiądźcie - gestem ręki nakazał nowoprzybyły. - Nie znoszę tych całych formalności.

                    Posłusznie zrobiliśmy to co nam kazał. Już wiedziałam z kim mam do czynienia.

- Dawno cię nie widziałem, przyjacielu - zwrócił się do Rispiego głosem pozbawionym czuć.

- Dwa lata. Wtedy byłem tu w sprawie innego nowicjusza - odparł mój brat.

- Może pójdziecie pozbierać kwiatki i upleczecie wianuszki? - usłyszeliśmy czyjś głos. - Jak prawdziwe psiapsiółki.
               
- Marcello - zgadł Lucyfer. - Bo kto inny? Już miałem na ciebie skargi.

- Kabel - syknął Upadły Anioł. - Gdzie on jest?!

- Uspokój się - westchnął ciężko Książę Ciemności.

                        Na tym rozmowa się skończyła. Dalej jedliśmy w ciszy, słychać było nawet brzęczenie muchy i wiatr na dworze. Przerażało mnie to. Powoli żułam każdy kęs. Mam nadzieję, że za niedługo wrócimy do zamku.

- Kim jest ten nowy? - spytał po skończonym posiłku blondyn.

- Ta - poprawił Rispie. - To dziewczyna.

- Przejdźmy do sedna.

- Lucia Silvia Costello, szesnaście lat - odpowiedział, a mnie zamurowało.

                           Zmienił moje nazwisko! Aż tak mu wstyd, że jesteśmy rodziną?! Moje pełne imię to Lucia Rosa di Constanzi! Co za wredny, parszywy gnojek... Muszę z nim porozmawiać na osobności. Marcello spojrzał na mnie zdziwiony. Na początku nie wiedziałam dlaczego. Wtedy zrozumiałam, że w czasie, gdy chodził ze mną do szkoły, nie jednokroknie musiał słyszeć jak się nazywam. Wzruszyłam ramionami. On nie znał moich stosunków z bratem.

- Kto jest jej pierwszym Przewodnikiem?

- Ja - zgłosił się Marcello i zaczął się śmiać.

- Naprawdę? - Lucyfer spojrzał na Krispina.

- Tak wyszło... - chłopak odwrócił wzrok.

- Zbliża się burza piaskowa - poinformował nas Pan Piekieł. - Spędzicie dzisiejszą noc tutaj. Możecie swobodnie przemieszczać się po budynku, ale nie schodźcie do podziemi. Kto złamie zakaz tego czeka surowa kara - powiedział beznamiętnym głosem i wyszedł.

                               Po chwili zastanowienia uznałam, że muszę  wykorzystać okazję do poszperania w tajemnicach Księcia Ciemności. Upewniwszy się, że nikt mnie nie zauważył, ruszyłam w stronę bocznych drzwi.


                                                          ~~~~~~~~~~~~~~~~~


Mam do Was pytanko. Czy dodać coś w stylu opisów głównych bohaterów, czy nie? Nie chcę wstawiać żadnych zdjęć, bo uważam, że lepiej wykorzystać wyobraźnię, ale po prostu takie ogólne informacje. Imię, nazwisko, wiek itd. Co o tym sądzicie? Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna. :) Pozdrawiam, Alexandra.

                           

6 komentarzy:

  1. Moja kochana psychoza Marcellego, tego nigdy za wiele!
    Nie wiem dlaczego, ale kiedy przeczytałam, że Lucyfer westchnął ciężko miałam ochotę klaskać i zaśmiałam się tak demonicznie... tak przez dobre pięć minut cieszyłam się z tego że westchnął xd
    Rispie mój wredny szmatlawiec, co się własnej siostry wstydzi, co chyba zresztą u rodzeństwa normalne :D
    Ten fakt, że z Marcello coś jest nie tak, jest taki piękny, że mam ochotę sobie skakać. Włączę jeszcze Kickin' In mojego mentora eyelinera i mogę w spokoju dusić się i tarzać po podłodze.
    Tak się zastanawiałam, że chyba nie ma starych upadłych aniołów i zastanawiam się czy są nieśmiertelne lub coś w ten deseń czy po prostu młodo umierają...
    Co do tego pomysłu, żeby wstawić opisy bohaterów to byłoby super, ale oczywiście bez zdjęć i spoilerów ;)
    Tutaj ---> http://into-dust-n.blogspot.com/p/bohaterowie.html masz świetne opisy bohaterów, a opowiadanie tak swoją drogą też bardzo zgrabnie napisane :)
    Czekam na następny rozdział,
    jestem nienasycona więc chcę więcej wszystkiego, chociaż mnie samej przydałoby się zebrać dupę i napisać kawałek mojego opowiadania o tak smętnie roboczym tytule - Epilog :D (pomińmy fakt, że jest on w ogóle nie adekwatny do teksty)
    Weny, weny, weny, skarbie
    Agnes :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnych rozdziałach wyjaśnię co nie co o śmierci, życiu itd. Upadłych Aniołów. :) Z tymi opisami to postaram się szybko coś ogarnąć. :D Chętnie poczytam sobie tego bloga. Pozdrawiam, Alexandra.

      Usuń
    2. Tego bloga to serio polecam, tylko trochę długi, ale jak masz czas, to naprawdę fajny jest ;)

      Usuń
    3. Na pewno przeczytam. :) Na razie męczę się z opisami. :D Naprawdę ciężko mi cokolwiek wymyślić, żeby nie spoilerować.

      Usuń
    4. To zawsze jest trudne, ale wierzę w ciebie i czekam ;)

      Usuń
    5. Miło mi. :) Coś już mam, ale dopracuję to jutro.

      Usuń