czwartek, 15 stycznia 2015

Prolog

             Nigdy nie zapominaj kim jesteś,  bo wtedy możesz stracić więcej niż chcesz.

    Miałeś tak kiedyś,  że obudziłeś się i nie wiedziałeś po co jeszcze żyjesz i co tu robisz? Ja tak się czułam w pierwszy ranek po zaginięciu brata. Byłam wtedy mała,  ale i tak doświadczyłam zbyt wiele. Najpierw śmierć matki, a teraz zaginięcie Krispina. Zawsze byliśmy blisko, ale potem coś się zepsuło. Wszędzie chodziliśmy razem, ale on się zmienił. Unikał mnie, nie rozmawiał ze mną. Teraz mam już szesnaście lat, czyli o cztery lata więcej niż on wtedy.

    Było słoneczne przedpołudnie, promyki słońca delikatnie pieściły moją twarz. Dzisiaj 12 sierpnia, czyli moje ósme urodziny. Już od tygodni czekałam na ten wyjątkowy dzień - Krispin miał mi pokazać tę śliczną polanę, gdzie zawsze znika na całe godziny. Bywało, że wychodził wcześnie rano, a wracał późną nocą. Ojciec był wtedy okropnie na niego zły. 

    Właśnie kończyłam się ubierać, gdy tata wszedł do mojego pokoju. 

- Cześć, tato.

- Lucia... - zaczął smutno. Dopiero wtedy spojrzałam na jego lśniącą od pojedynczych łez twarz.

- Co się stało?! 

- Krispin... On... No... - jąkał się.

-Tato, co z nim?! - byłam przerażona. 

- Nie wrócił na noc. Policja przeszukuje okolicę, ale nigdzie go nie ma, jedyne co mają to jego telefon. 

- Gdzie go znaleźli?

- Wyłowili go z rzeki, w okolicy wiru...

    Wir. To w nim utopiła się dziewczyna z sąsiedztwa. Miała siedemnaście lat i całe życie przed sobą, gdyby nie jeden głupi zakład, że da radę go przepłynąć. 

    Od tego czasu jest tam ostrzeżenie, ale jaki z niego pożytek, skoro możliwe, że mój brat na wieki zanurzył się w jego zimnych odmętach. 

- Czy on żyje? 

- Miejmy nadzieje, że tak - wyszeptał mężczyzna, tuląc mnie do swojej piersi, która po chwili była mokra od mych gorących łez. 

     Poszukiwania trwały jeszcze przez kilka ciągnących się w nieskończoność dni. Policja kazała pogodzić nam się z najgorszym, ale jak mogłabym to zrobić, wiedząc, że jeżeli Krispin żyje, to jest całkiem sam. Rodzina i przyjaciele byli dla nas, w tym jakże trudnym czasie, jedyną ostoją na morzu żalu i łez. Martha - moja najlepsza przyjaciółka - była ze mną od samego początku. Wiedziała co czuję, bo jej siostra uciekła z domu kilka lat temu.

     Nie rozumiem, co się stało. Krispin był i nagle go nie ma...

     Z rozmyślań wyrwał mnie głos donośny jak kościelne dzwony. Należał on do najwredniejszej nauczycielki na świecie - pani Acid*.

- Pytałam, czy umiesz rozwiązać to zadanie - powiedziała, wskazując na skomplikowany wzór matematyczny na tablicy.

- Ja...

- Dosyć. Jedynka do dziennika i uwaga za bujanie w obłokach w czasie lekcji. Wstań, gdy do ciebie mówię!

     Posłusznie zrobiłam, co mi kazała.

- Usiądź.

- To po co wstawałam? - mruknęłam pod nosem.

- Co powiedziałaś?

- Że nie jadłam śniadania.

      Pani profesor popatrzyła na mnie krzywo, ale nie zdążyła dodać nic innego, bo zadzwonił dzwonek, obwieszczając błogosławioną przerwę.

      Martha szybkim krokiem pokonała dzielącą nas odległość.

- Odbiło ci?! Jej się nie pyskuje!

- A ja to robię i jeszcze dobrze na tym wyjdę.

- Ciii. Tristan idzie.

      Zdziwiona spojrzałam na niską, drobną blondyneczkę stojącą obok mnie. Wiedziała, że chłopak mi się podoba, ale chyba nie chciała się bawić w swatkę?

- No i co. I tak mnie nawet nie zauważa.

- Co ty mówisz! Oczywiście, że cię dostrzega. Po prostu boi się zagadać do takiej ślicznotki.

      W sumie nie jestem aż taka brzydka. Mam długie hebanowe loki, zgrabną figurę i metr siedemdziesiąt, ale on to co innego. Kasztanowe oczy rozpuszczają pojedynczym spojrzeniem, kruczoczarne włosy silnie kontrastujące z bladą karnacją, wysportowana sylwetka i ten jego tajemniczy półuśmiech.

- Ziemia do Luci! Lekcja zaraz się zacznie.

-No tak. Zobaczymy się jurto?

-Jasne. Do zobaczenia.

-Pa.

      Jeszcze chwilę obserwowałam odchodzącą Marthę i sama wolnym krokiem ruszyłam w kierunku sali biologicznej.

                                                            ~~~~~~~~~~~~~~~~

*Acid - kwaśna

                                                             ~~~~~~~~~~~~~~~~

Wszelkie błędy, które będą na pewno, bo piszę na tablecie, proszę ,, wytykać " mi w komentarzach. Następne rozdziały postaram się zamieszczać regularnie. Tak, wiem, że założyłam tego bloga dwa miesiące temu, ale nie umiałam się do tego zabrać. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i będziecie czytać moje opowiadanie. :-) Jak chcecie to zostawcie komentarz, każdy mnie motywuje do dalszego działania. Pozdrawiam AleXandra.




3 komentarze:

  1. Hej :)
    Jak na razie, prolog - super!
    Mam nadzieję, że niebawem napiszesz więcej i choć mało opisu, dużo dialogu, to podoba mi się sposób w jaki tworzysz opis. Jestem ciekawa co się wydarzy.
    Pozdrawiam i czekam na więcej, wilk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że Ci się podoba. :-) W następnych rozdziałach będzie więcej opisu. :-) Nową notkę dodam zapewne już dziś. Pozdrawiam. :-)

      Usuń
  2. Heeeeej :D
    Doczekałam się wreszcie :)
    W ogóle to fajne imiona dobrałaś ;) Ciekawe co stało się z bratem Luci hm... Założę się, że stoi za tym głębsza historia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń